Oślepia światło i bierzesz swój pierwszy oddech Otwierasz oczy ale nie rozumiesz z tego nic Budzisz swe zmysły do życia, poznajesz świat Wszystko jest wyraźne i nie ma żadnych wad Głos matki niczym anielski chór Każde pożywienie jest ambrozją i smakuje bosko Lecą dni, czujesz się spełniony non stop Jedyne co chcesz to poznać wszystko po nieboskłon Życie jest darem i nie po to go dostałeś By teraz marnować talent, ale musisz biec dalej Zawsze mierzyć ponad skale Bo twoje piekło dla niejednego byłoby rajem Podstawówka i indoktrynacja To co najpiękniejsze, zwykle najszybciej przemija Poznasz czym jest większa i mniejsza racja Ale największym odkryciem będzie prawdziwa przyjaźń Później czas buntu, czas subkultur Czas, który zadecyduje czy zostaniesz na murku Czy pod stopami już nie będziesz czul gruntu I wybierzesz poz multum by nie stracić wizerunku Będą mówić ci ze hajs to nie wszystko Ale wszystko dzisiaj kupisz za hajs Będziesz musiał ciągle walczyć z ambicja Kiedy w kolo stale widzisz jedynie fałsz [ref] Masz wiele dróg, ale znaków żadnych Tak wiele slow i tak mało prawdy I nie wiem znów czy kochasz czy gardzisz Szlochasz czy walczysz powiedz mi Później liceum i ziomy, browary jointy panny Samary i to gówno przez które już nie chcesz żyć Ale to jeszcze nic, przetestujesz takie rzeczy Że nie będziesz wiedział czy to jawa czy tez śnisz Ludzie boja się samotności i czas trwonią na pościg I gonią tych gości nie chcą pojąć, ze wnioski Czasem mogą przyjść za późno by moc rzucić kości Gdy nadejdzie ten niewolniczy etap Zatrzymasz się pomyślisz co w życiu zrobiłeś nie tak Wszystko co masz to ten pierdolony etat I będziesz na łańcuchu swego pana czyli szefa Sam wybierasz, później twoje życie to rodzinna sfera To się liczy teraz i wszystko co najlepsze masz musisz dać im Przyszłość to wspólne plany, plany wspólnej satysfakcji Każdy ma cele, je obiera, tworzy szlak Jedni chcą pełne portfele, drudzy wola zwiedzić świat Jednych stać tu na wiele, inni wciąż szukają wad Pewnie nawijam truizmy i słyszałeś to nieraz ale Wcale nie mam zamiaru ci doradzać Niby jak skoro często nie radze sobie sam Zdefiniowanie priorytetów jest trudne Najważniejsze mieć dla kogo żyć i mieć za kogo umrzeć
Read the complete lyrics to "Lifeline" by ADZKY from the album "#freemind" in 2017. On Lyrks you can follow along with the full text, explore the artist's discography, and discover related songs. The track is often categorized under Polska, Rap, Rock.
"Lifeline" is performed by ADZKY. from the album "#freemind" in 2017 This page provides the full lyric text for fans who want to sing along, study the songwriting, or compare versions across releases. Lyrks organizes lyrics by artist and song slug so you can bookmark and share a stable URL.
Music lyrics help listeners connect with emotion, narrative, and rhythm in a track. Whether you are learning English, researching a favorite chorus, or preparing for karaoke, having accurate line breaks and section labels (verse, chorus, bridge) makes the experience easier. We link to the official artist profile on Lyrks where available, including biography snippets, top songs, and chart placements when we have that data.
If you enjoy "Lifeline", explore more songs by ADZKY using the links below. Chart and trending pages on Lyrks highlight what listeners are searching for this week. For copyright or correction requests, see our DMCA and contact pages.
"Lifeline" is credited to ADZKY. Songwriting credits may include additional writers listed on the release; check the credits section on this page for linked collaborators.
"Lifeline" appears on "#freemind" in 2017.
Visit the ADZKY artist page at /artist/adzky for biography, popular tracks, and links to more lyric pages.