Lyrks
Lyrks
Sign In
Cover Art

Łąka 1 Lyrics by Coma

2005 YU55

2016

[Zwrotka 1]
I tylko szumi szum
U nas i szum
To nas tak szumi szumu tłum
Na liści strzępkach krząta się
Szelestny szmer, powietrzny chrzest
Zaświecił liśćmi list, o tak
W listowiu swojski świetlny kształt
Pomiędzy krzaki wsnuł się blask
To strzęp księżyca zwisł zza drzew
I strzęp ów świetlny wskazał mi
Gdzie złożyć można ciężki łeb
Roślinność, wilgoć, ściółka, mech
Westchnąłem "ech", zaległem wnet
Polana to spomiędzy drzew
Przyjęła mnie w wszystkości swe
Bym zaległ był, jestestwem wnikł
W kolejnych, wielkich rzeczy bieg

W kolejnych, wielkich rzeczy bieg
W kolejnych, wielkich rzeczy bieg

[Hook]
Ah, whatcha gonna do?
Whatcha, ah, whatcha gonna do?
Ah, whatcha gonna do?

[Zwrotka 2]
Tutaj się właśnie zaczęło jesienne umieranie
A w nocy wyostrzone jeszcze chłodem i jego zapachem
Niedopowiedzeniami
A blaskiem nikłym
Jak rzekłem
Padłem
Najpierw drobniejsze stworzenia
Zaczęły przychodzić do mnie i prosić bym ich wysłuchał
Bo działo się coś ważnego
Coś co wstrząsnęło polaną
A że mnie zaakceptowano
Na hura wyznaczono naczelnym
Czasu było mało na dyskusję
Stworzeniem tutaj
Zewsząd na polanie
Począł ruch przyjemny formować większy się

[Hook]
Ah, whatcha gonna do?
Whatcha, ah, whatcha gonna do?
Ah, whatcha gonna do?

Ah, whatcha gonna do?
Whatcha, ah, whatcha gonna do?
Ah, whatcha gonna do?

Ah, whatcha gonna do?
Whatcha, ah, whatcha gonna do?
Ah, whatcha gonna do?

Ah, whatcha gonna do?
Whatcha, ah, whatcha gonna do?
Ah, whatcha gonna do?

[Zwrotka 3]
Biedronki, pasikoniki, dżdżownice i kret kosmaty
Porady, narady, huczna
Nocna uczta wilgotna (No one can tell me what the fuck)
A liście pachniały i gniły bez echa, bez szlochu (Is going on)
Ot jesień, ot pełnia księżyca
Podsumowanie zysków i strat
Oto się mniejsze chłopaki tarabanią
Pod stopy, dłonie
Ja leżę i słucham
Gdy śpiewać zaczęła do ucha królowa biedronek
Ładna

[Zwrotka 4]
Na na na, nabawisz się pan skrzepu
Na na na, na na na z tym ciśnieniem
Na na na, nabawisz się pan skrzepu
Na istnienie, je, je je je
Z tym ciśnieniem na istnienie za wszelką cenę
Skrzep
Rozluźnij się pan, nie bądź kiep
Zanim ci eksploduje łeb
Z tym ciśnieniem na istnienie za wszelką cenę
Skrzep
O rozluźnij się pan, nie bądź kiep
Zanim ci eksploduje łeb

Życzenia zbożne, życzenia grzeczne
Z ust bożej krówki
Jej mówię, że dziękuję
O więcej nie pytam, nie proszę
Biorę głęboki wdech i jakby rozjaśniło się wokół

[Hook]
Ah, whatcha gonna do?
Whatcha, ah, whatcha gonna do?
Ah, whatcha gonna do?

[Zwrotka 5]
Biedronka, hihi, jeszcze całusa przesyła
Czuję jak można z naturą blisko
I we mnie zaczyna osad jakiś krystalizować się
Wytrącać (No one can tell me what the fuck)
Ta sól bytów, kryształek gruszki i myślę (Is going on)
Gdy myśl urwała się sama
Bo westchnąłem jak po długim łkaniu
I utkwiłem z tym szlochem
W jakiejś kolejnej (No one can tell me what the fuck)
Choć jaśniejszej trochę ramie czasu
Wyświecone pod nosem, wytarłszy rękawem
W oczko powierciwszy piąstką
Skoncentrowałem się na to
Co wrona miała (No one can tell me what the fuck)
Rzadki okaz
Do powiedzenia o wronach
Nie była oswojona (Is going on)
Narwana i skoczna
Wrona nie w bawełnę, nie przez bibułę
Ale wali wrona wprost

Heh, one, two, three
K(r)atastrofalny stan
Sakramencko karygodne to
Nie wykaraskasz się pan
Karmić się taką karmą?
Krwawica zaleje
Karwa mać
Odkratuj pan sobie widok na świat
Kurwa mać

[Hook]
Ah, whatcha gonna do?
Whatcha, ah, whatcha gonna do?
Ah, whatcha gonna do?

Ah, whatcha gonna do?
Whatcha, ah, whatcha gonna do?
Ah, whatcha gonna do?

[Zwrotka 6]
Dziękuję, pięknie się zrobiło
Super się poczułem
Pojaśniało za drugim wdechem, westchnieniem
Jasno jak na zimę w sylwestra
Na każdym śniegu w sylwestra jest to wrażenie jasności
Wiadomo, alkohol, emocje
A toż to dopiero listopad, przed nami miesiąc grudzień
Podchodzi świerszczyk tymczasem na kość zmarznięty i mówi

Świerszczy mi świerszczyk przestrogę

No, niestety świerszczyku nie mogę, masz bardzo złą wymowę
Nie zrozumiałem nic

Zawstydził się i znikł
A łąka w rechot, w ryk
Znaleźli sobie seplena, nie mogę, na pośmiewisko
No wstyd
A swoją drogą "seplen"
Czy to jest właściwe słowo na określenie kogoś
Z niedoskonałą wymową?
Credits

About “Łąka 1” by Coma

Read the complete lyrics to "Łąka 1" by Coma from the album "2005 YU55" in 2016. On Lyrks you can follow along with the full text, explore the artist's discography, and discover related songs. The track is often categorized under Polska, Rock.

"Łąka 1" is performed by Coma. from the album "2005 YU55" in 2016 This page provides the full lyric text for fans who want to sing along, study the songwriting, or compare versions across releases. Lyrks organizes lyrics by artist and song slug so you can bookmark and share a stable URL. Music lyrics help listeners connect with emotion, narrative, and rhythm in a track. Whether you are learning English, researching a favorite chorus, or preparing for karaoke, having accurate line breaks and section labels (verse, chorus, bridge) makes the experience easier. We link to the official artist profile on Lyrks where available, including biography snippets, top songs, and chart placements when we have that data. If you enjoy "Łąka 1", explore more songs by Coma using the links below. Chart and trending pages on Lyrks highlight what listeners are searching for this week. For copyright or correction requests, see our DMCA and contact pages.

View all songs and biography for Coma · Trending lyrics · Billboard Hot 100

Frequently asked questions

"Łąka 1" is credited to Coma. Songwriting credits may include additional writers listed on the release; check the credits section on this page for linked collaborators.

"Łąka 1" appears on "2005 YU55" in 2016.

Visit the Coma artist page at /artist/coma for biography, popular tracks, and links to more lyric pages.


Lyrks
Lyrks

Your gateway to the world of music lyrics.

Product

Features


© 2026 Lyrks. All rights reserved.