[Zwrotka 1] Robię przelot nad kukułczym gniazdem jak Ken Kesey Jak Jack Nicholson, miałem lśnienie czy coś w ten deseń Nie wiem jak radzić ze stresem sobie Mam za mało godzin w dobie By dopieścić wszystko, a się obijam Chyba stąd te ostatnie potłuczenia i siniak Niby my to jedna glina, lecz nie wzywaj glin do chuja Choć jestem daleki od bazgrania chwdp gdzieś na murach Znów się tułam po klubach to raczej zguba nie chluba Choć czasem się już uda i coś tam strzelę jak Arda Turan Wokół sami wystrzeleńcy po prochach Jebane Zombie to jak martwa natura Z rana mózgi przekopane jak zocha Psami by ich za to rodzona matka poszczuła [Zwrotka 2] Były pieniądze, znowu poszły sobie Kiedy zacznę myśleć jak dorosły człowiek? Przez to Jacek znowu biedy se napyta Za bardzo wpoiłem sobie że to tylko rzecz nabyta Pierdolony troglodyta kiedy błędy napotyka A ten zegar non stop tyka i dodaje nam barykad Myślę jak to rozpykać, to spędza mi sen z powiek Gotowy na wszystko jak uniwersalny żołnierz Życie lubi dognieść gdy się wszystko wali Rzadko jest piękne jak z okładek żurnali Jedni zaakceptowali to z braku alternatyw Drudzy pod naporem żali przeszli w zaświaty A nic tak nie kształtuje jak odbicie od dna To taka Victoria, trochę jak ściągnięta klątwa Muszę posprzątać, jak już nawarzyłem piwa Niby lubię tę gorycz lecz czasem jest obrzydliwa [Zwrotka 3] Była mogła blefem całe życie zwodzić Może chciała mówić prawdę, lecz nie wie jak to się robi Cóż poradzisz, wyższa siła Ja nóż z pleców wyjąłem, a rana się zabliźniła Ciągle gadam jak jebany ekstrawertyk Już mi minęło, nie muszę być przenajlepszy Czasem kurwa się tak uzewnętrzniam Że widzę siebie jakby niósł swe flaki na rękach Mówią mi że niby mam potencjał Że muszę coś z tym kiedyś zrobić Nie wiem czy nic robię, robię to od serca Nie wiem może showbiz jest dla mnie złowrogi Kiedyś chciałem wjebać legal na regał w empiku Teraz o to nie zabiegam, a to plus dziesięć do sprytu Możesz to wyczuć, emocje są najważniejsze Ja się czuję jak z Tourettem gdy spluwam nimi na pętlę Upłyną dni kolejne, w Nilu nieco wody Ja bezmiennie będę gardził jeśli jesteś przewożony Król nie musi mieć korony, a trochę błysku w oku Musisz zgarnąć plony choć tyle jest pokus wokół
Read the complete lyrics to "Lśnienie" by Czeski from the album "Nie Ma Odwrotu" in 2018. On Lyrks you can follow along with the full text, explore the artist's discography, and discover related songs. The track is often categorized under Polska, Rap.
"Lśnienie" is performed by Czeski. from the album "Nie Ma Odwrotu" in 2018 This page provides the full lyric text for fans who want to sing along, study the songwriting, or compare versions across releases. Lyrks organizes lyrics by artist and song slug so you can bookmark and share a stable URL.
Music lyrics help listeners connect with emotion, narrative, and rhythm in a track. Whether you are learning English, researching a favorite chorus, or preparing for karaoke, having accurate line breaks and section labels (verse, chorus, bridge) makes the experience easier. We link to the official artist profile on Lyrks where available, including biography snippets, top songs, and chart placements when we have that data.
If you enjoy "Lśnienie", explore more songs by Czeski using the links below. Chart and trending pages on Lyrks highlight what listeners are searching for this week. For copyright or correction requests, see our DMCA and contact pages.
"Lśnienie" is credited to Czeski. Songwriting credits may include additional writers listed on the release; check the credits section on this page for linked collaborators.
"Lśnienie" appears on "Nie Ma Odwrotu" in 2018.
Visit the Czeski artist page at /artist/czeski for biography, popular tracks, and links to more lyric pages.