Lyrks
Lyrks
Lyrks
Cover Art

10,000 Dni Zimy Lyrics by ​​evening’s. (POL)

Czegokolwiek Adwersarzem Nie Byłem

0

o złych złych zamiarach
monotematyczny jest ten świat.. jak Rosenborg w meczach norweskiej ligi
tam gdzie dobierane są drużyny
nie pojawiam się na zgrupowaniach, taki Joker
grubiańskich szarlatanów mam już nadmiar, wyczyszczę sobie
Solskjær
móc się schować pod, móc się schować pod
zbyt wsobny skok, Konflikt Wydaje Się Być Nieunikniony
tekstami które nikogo nie zbawią wypełniam kolejne strony
tak splatając się
tak splatając się z przemijaniem
dojrzewaniem, do agresji ostatecznej wobec samego siebie
wśród lipcowych upałów +30
listopadowych ulew -7
nocy zimowych spędzanych poza domem
tak kłujący każdy oddech, jak grzechy wyrzucane w toń samemu sobie
powracają
powracają
7 żyć, daj mi nawet 9 - przegram wszystkie, za te uczucia anemiczne
skrzyżowanie spojrzeń tworzy autonomiczne sudoku
bycie przedmiotów
zatapiam te najpotrzebniejsze niezgłębionym nawet przez samego siebie
dialektem kroków
muskam konarami prawdy, bo wolałbym być drzewem pośród niezliczonych wieczorów
niż.. się martwić o dochód.
'Czuję Się Dziwnie' - słyszałeś?
spóźniony dialog ze światem
obumierającym - wnoszę w niego nic.
chodząc w płaszczu łudząco podobnym do tego dozorcy
zakręcę kluczami na palcu, wytykając sobie kolejny dzień bycia obcym.
paradoks.. Jigoro Kano, tak inny jakbym w Egipcie pisał Hiraganą
Hagakure wskazuje mi schody w dół co rano, Sztuka Wojny od Mao
brana na chłodno - co było to było, zabrali konkwistadorzy
biegiem po lepsze życie wgłąb Oklahomy
gustem bliższy mi turpizm, nie umiem w rzeczy ładne
nie znam się na polityce, życiu w społeczeństwie
i na którą stawiać kartę
nie znam się na muzyce, poezji, psychologii
i jak przygotować zjadliwą potrawę
nie znam się na chemii, biologii, raczej nie bywam na siłowni
jak i wręcz nie walczę
a dat już dawno nie pamiętam z historii
coś tam przelotnie słyszałem o sztuce, zaglądaniu wewnątrz samego siebie..
i filozofii.
ach, no i fach w rękach - IT, nic poza tym.
tamte czasy
nawet wcześniej niż ujmowanymi ramami na pierwszej solówce
nie mam co się szczycić, w ogóle.
gimnazjum niedaleko zamku wspominam najgorzej
w końcu
bodźców odbieranie lekko zanurzone w traumie
naginam prawdę, tnąc Virtualnie lub Transit jak Skalpel
zacięty wosk tak cofając
cofając
cofając, TE damy!
mijałem je wczoraj tamtymi zielono-białymi korytarzami
dziś już z mężami, dziećmi i kredytami
tak realizując.. od zewnątrz doczesne - pod spodem umieramy
jakiś wiersz biały
losowy gubiący rytm bełkot
gdyby zebrać wartość wszystkich moich tekstów?
może by się zebrało na drewniane krzesło.
powstałe w efektach ciężkiej i mozolnej pracy
amatora z pasją do marnowania czasu
krzesło skrzypiące, od którego odchodzą drzazgi
drzazgi - całkiem ciekawe słowo.
gdybym był bardziej zadufany w sobie jednocześnie nie będąc sobą?
nazwałbym tak zbiór krótkich opowiadań.
"Drzazgi: Jak się za każdym razem poddawać."
ale w tym przysłowiowym pokoju mam tylko podłogę, okno
i metaforyczny nawias - w który się mogę w kółko wstawiać
tudzież w kwadrat
zawsze gdy chodzę spać, zapominam o nim
co sprawia że rano przechodzi mnie dreszcz, ciarki stresu
spogląda na mnie i nic nie mówiąc mówi:
"no co? znowu będziemy przechodzili przez i-den-ty-czną rozmowę
jak każdego poranka?"
idź do roboty, zapomnij - weź się nie interesuj.
więc słucham go i idę przez bolesną plątaninę roślin
na skróty między blokami - nawet nie zauważyłem
kiedy ominąłem bokiem kilka bram dorosłości
szumnie tak nazywanych aby być bardziej dowartościowanym..
po ich przekroczeniu.
czy to stawia mnie w jednej linii z dziećmi, które
lubią jagody ale nie lubią jagodowego dżemu?
które są rzeźbione jak to krzesło - na lustrzane odbicie
niespełnionych pragnień ojców? ślepych na realne potrzeby matek?
ich wzajemnego "znoszenia się"
żeby nie sprawiać przykrości dziecku
przy okazji rozwodu?
dogłębnie to analizując mam ochotę zacząć wrzeszczeć
do końca płuc - jakbym stracił do końca rozum.
i wracając z identycznej pracy identycznego dnia
wstawiam do pokoju to lustro, tylko po to aby napluć sobie w twarz
w ostateczności aby dodać dramaturgii - rozbić je.
gołą pięścią, dłonią w której mógłbym schować jakiś ładny kwiat
aby komuś go dać.
niestety nikt na niego nie zasłużył.
pod spodem umieramy.

About “10,000 Dni Zimy” by ​​evening’s. (POL)

Read the complete lyrics to "10,000 Dni Zimy" by ​​evening’s. (POL) from the album "Czegokolwiek Adwersarzem Nie Byłem". On Lyrks you can follow along with the full text, explore the artist's discography, and discover related songs. The track is often categorized under Non-Music.

"10,000 Dni Zimy" is performed by ​​evening’s. (POL). from the album "Czegokolwiek Adwersarzem Nie Byłem" This page provides the full lyric text for fans who want to sing along, study the songwriting, or compare versions across releases. Lyrks organizes lyrics by artist and song slug so you can bookmark and share a stable URL. Music lyrics help listeners connect with emotion, narrative, and rhythm in a track. Whether you are learning English, researching a favorite chorus, or preparing for karaoke, having accurate line breaks and section labels (verse, chorus, bridge) makes the experience easier. We link to the official artist profile on Lyrks where available, including biography snippets, top songs, and chart placements when we have that data. If you enjoy "10,000 Dni Zimy", explore more songs by ​​evening’s. (POL) using the links below. Chart and trending pages on Lyrks highlight what listeners are searching for this week. For copyright or correction requests, see our DMCA and contact pages.

View all songs and biography for ​​evening’s. (POL) · Trending lyrics · Billboard Hot 100

Frequently asked questions

"10,000 Dni Zimy" is credited to ​​evening’s. (POL). Songwriting credits may include additional writers listed on the release; check the credits section on this page for linked collaborators.

"10,000 Dni Zimy" appears on "Czegokolwiek Adwersarzem Nie Byłem".

Visit the ​​evening’s. (POL) artist page at /artist/evenings-pol for biography, popular tracks, and links to more lyric pages.