[Zwrotka 1] Może gdyby ludzie mieli tu otwarte serca To nie doszło by do skazy tylko wyżej przejścia Dołączenie do tej grupy dało sporo mi odwagi Albo Zero coś podrzucił, albo pakt na mocy prawdy Znowu pali się miasto, kartki wyjmuję z szuflady Może zostawić je tam, skąd powstanie popiół zagłady Wkurwy mam mocniejsze jak schodzą mi tu te dragi W kurwy wbijać miecze, później podpalać je pochodniami Znowu chodzę ulicami szukam przejścia Masa blokad zwalnia mnie już tutaj dłuższy czas Tam gdzie skały krawędź ostra jak żyletka Przechadzając się po gruzach patrzę na ten świat Który znowu nic nie wie, a bardzo dużo chce Kolory oczu są zmienne, przechodzi czerwień w biel Niby ktoś tam na tej straży stoi w noc i w dzień Ale nie wiadomo kiedy spodziewać się ich nadejścia [Refren] Znowu wybiegasz na szare łąki przed ten dom Z całej siły krzycząc: halo, może jest tu ktoś? Niestety nie widząc szansy musisz iść pod prąd Bo bez tego zasilenia wszystko by już padło Znowu wybiegasz na szare łąki przed ten dom Z całej siły krzycząc: halo, może jest tu ktoś? Niestety nie widząc szansy musisz iść pod prąd Bo bez tego zasilenia wszystko by już padło [Zwrotka 2] Usta znów wyschnięte na tej twarzy Gdzie mimika ściera się przez parę ról tych odegranych Możesz wymienić ze mną parę tych słów Ale jak mi nie spasujesz to nie pogadamy tu Wolę słyszeć aprobatę i to, że mam rację Z drugiej strony widzieć opcje jak też jesteś w transie Trzeba się wymieniać i segregatory trzymać tam gdzie Metafory zmieniają się jak bieguny i to hypeman Nową farbę wrzucać na koloryt Kartki wyrywam jak prowadziłbym dziennik szkolny Tak nas ciągnie do szarego, a chcemy tu wplatać wzory Nie ta forma przeplatania, sweter zamiast grzać nas chłodzi Zamiast w samolocie znowu w Łodzi (yeah, yeah) Z Małopolski na szczęście to nic nie szkodzi Transport z Górna, te wybrzeża, trwa tu tylko kilka godzin Zatopiony w oknie podróży, tak od śmierci już do narodzin [Refren] Znowu wybiegasz na szare łąki przed ten dom Z całej siły krzycząc: halo, może jest tu ktoś? Niestety nie widząc szansy musisz iść pod prąd Bo bez tego zasilenia wszystko by już padło Znowu wybiegasz na szare łąki przed ten dom Z całej siły krzycząc: halo, może jest tu ktoś? Niestety nie widząc szansy musisz iść pod prąd Bo bez tego zasilenia wszystko by już padło
Read the complete lyrics to "Życie" by Frank (POL) from the album "Tropy" in 2018. On Lyrks you can follow along with the full text, explore the artist's discography, and discover related songs. The track is often categorized under Polski Rap, Polska, Rap.
"Życie" is performed by Frank (POL). from the album "Tropy" in 2018 This page provides the full lyric text for fans who want to sing along, study the songwriting, or compare versions across releases. Lyrks organizes lyrics by artist and song slug so you can bookmark and share a stable URL.
Music lyrics help listeners connect with emotion, narrative, and rhythm in a track. Whether you are learning English, researching a favorite chorus, or preparing for karaoke, having accurate line breaks and section labels (verse, chorus, bridge) makes the experience easier. We link to the official artist profile on Lyrks where available, including biography snippets, top songs, and chart placements when we have that data.
If you enjoy "Życie", explore more songs by Frank (POL) using the links below. Chart and trending pages on Lyrks highlight what listeners are searching for this week. For copyright or correction requests, see our DMCA and contact pages.
"Życie" is credited to Frank (POL). Songwriting credits may include additional writers listed on the release; check the credits section on this page for linked collaborators.
"Życie" appears on "Tropy" in 2018.
Visit the Frank (POL) artist page at /artist/frank-pol for biography, popular tracks, and links to more lyric pages.