[Zwrotka 1]
To życie, nie GTA, nie wpiszę tu kodu by spławić psy
Lub mieć forsy jak lodu, nie pierdolnę samochodu, gdy
Nie będę miał chęci iść , dziś wiem – brak opcji restart
Jedno życie, ulotne jak na koksu kreska, więc tak nie stać
Żyć!
Nie żałować nic – cel oczywisty, starać się dziś
Nie marnować zdrowia, szkoda, że lubię zjarać się i pić
To takie ludzkie... to takie polskie, chyba z ojcem
Wspólną cechą browar w ręce bardziej niż cokolwiek
Gdyby tak hajs trzymał się mnie jak melanż…
...to miałbyś przed sobą milionera teraz
Nie jestem sknera, jak stonka pożeram z konta te zera
I że raz nie jeden, a ze sto przez to strzela cholera
To myślę coraz częściej trzymając butelkę w ręce:
Gdyby miał na koncie procent jak butelce, lub więcej
Ah… gdybym… nie jarał nie pił i nie grzybił
Nie dał się zakuć w melanżu dyby, bym lepiej trybił
Może nie chybiłbym pomysłu na siebie lata temu
Pomysłu? W cudzysłów każ wejść określeniu temu
Z drugiej strony nie mów o mnie "leniu", mów "wariacie"
Zajawkoholizm to od lenistwa mój bliższy przyjaciel
[Refren]
Za dużo jara mnie: rap, podróże melanż
Za mało jara praca, normalność, teraz
Za dużo jara: to miasto, kino, muzyka
Nie jara mnie konwencjonalny styl życia
[Zwrotka 2]
W robocie miewam zawieszki – rap gra koncert w głowie
To jest złe człowiek, ale wiesz, kij ma dwa końce, powiedz
Ze czystym sumieniem wstawałabyś rano dla zajawki?
Do pracy w sklepie czy korporacji, gdyby nie hajsy?
Gdyby nie ta, to inna by mnie wkurwiała – jaaasne
Bo moje prawdziwe życie zaczyna się po szesnastej
Nie leżę wtedy plecakiem, nawet gdy palę trawkę
Bo mam w życiu pasję, chcesz to mów, że zajawkę
Mam dawkę przeżyć na koncie większą niż oszczędności
Bo tych drugich nie mam, a te pierwsze robią pościg
Za mną, nie chce pościć, dawno przyszły do mnie wnioski
Świata nie zobaczę w TV, biletów nie oferują kioski…
Przygody nie przeżyję w pierwszej klasie pijąc whisky
I ze nie ma gorszych blizn, niż od siedzenia odciski
Nie po drodze mi nigdzie (myślnik) po drodze mi wszędzie
Myślisz, że wiesz co mam na myśli? – możesz być w błędzie
Więc daruj se instruktaż, słyszałem setki przepisów
Jestem kotem i nie uczestniczę w globalnej grze lisów
Bez składania podpisów, nie chcę się deklarować
Nie chcę zakuwać w dyby, w szale palę cyrograf
[Refren]
Za dużo jara mnie: rap, podróże melanż
Za mało jara praca, normalność, teraz
Za dużo jara: to miasto, kino, muzyka
Nie jara mnie konwencjonalny styl życia
[Zwrotka 3]
Dla jednych plazma, kredyt, kwadrat, Ikea, kariera
Innych kręci wbita na kwadrat do diabła i melanż
Dla jednych idea idealnej rodziny w apartamencie
Dla innych pogo na koncercie lub chill out drogą przy skręcie
Wiecie, dla jednych dziecię błogosławieństwem
Dla innych przekleństwem, ale to wiecie, powiem więcej:
Konformiści mają łatwiej, bo gdy idziesz tam, gdzie ogół
Po co ci pomysł na siebie? Możesz wybrać z katalogu
Dzięki bogu, jak dał bóg, lub dzięki diabłu, whatever
Ja jestem tym kotem, który leży tu na drzewie
I raz przejdzie się tu, raz tam, trochę go nosi
W jakichś dziwnych miejscach wciąż znajduje przyjemności
Nie jest łatwo, gdy sam siebie zaskakuję znacznie częściej
Niż los podsyła mi rozwiązania w paczce, w prezencie
Wiem więcej niż wczoraj, ale stawiam więcej pytań
Sam nie wiem, czego od siebie, czego chce od życia
Witam cię w mym świecie, w którym chaos zabiera
Porządek w melanż na dobre, by się pozbierać mają nieraz
Problem, z prądem płynę czasem ale częściej pod prąd
Ekscentryczny przez co ten elektryczny nieraz mnie kopnął
[Refren]
Za dużo jara mnie: rap, podróże melanż
Za mało jara praca, normalność, teraz
Za dużo jara: to miasto, kino, muzyka
Nie jara mnie konwencjonalny styl życia
[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]