Znowu kładę głos no bo czekają Osiedla Ona dała cios, taki że nie bolą żebra Mamy w sobie coś, niektórzy mówią potencjał A ja czuje to zło, pochowane na zakrętach I znowu się zapętlam I gonie to samo Ale chce żeby w końcu wyszło(ey) By budząc się rano Móc widzieć inną rzeczywistość Trochę mnie męczy to co widzę teraz Nic nie jest pod ręka więc z czego wybierać mam? Ona mi mówi, że musimy zbierać się Spałem na podłodze, dobrze że teraz materac jest Robię se terapię, pisząc to teraz wiesz I od razu lżej mi.. kiedy to mówię Jestem zagubiony, ktoś mi zabrał duszę Jak Charon I się posypało Nie miałem tych monеt, więc oddałem z wiarą Nie miałem jak wydać, więc zabrałеm całość I tak zaraz wróci, przecież kurwa znasz to.. (Ye) Jebane bagno Każdy tu łazi jak zombie W połowie martwi i w pół nie przytomni Chyba powoli zamieniam się w pomnik Nie mam emocji Ona wypomni, że coś tam zjebałem Na stałe i nie da się zrobić by działało dalej I tak zapomniałem czy to było ważne I tak zapomniałem bo zrobiłem flaszkę Mam dość tego Mam dość tego.. (Ref 2x) Rzucam ten towar dla ludzi co chłoną to Znowu wybucham i płonę jak Mołotow Powiedz coś Bo nie lubię ciszy i jeszcze Nie lubię jak przechodzą dreszcze mnie Nie lubię jak coś nie konkretne jest I wcale mi się nie podoba, że tak mi to miesza łeb Wszystko jest tak poplątane Brakuje siana na jedzenie, jak kupić mieszkanie? Liczymy na zmianę, choć to pojebane Bo jedyne co zmienia się to wyznanie Mam (ygh) Farta do ziomów Tych których trzymam przy sobie bo widać w nich ludzi A ty Klika poziomów Jesteś tu niżej od tego gdzie w ogóle można by być.. Nie chce mi z wami się gadać Jeśli nic nie powiesz, albo będziesz kłamać A lubisz to i robisz dobrze.. Dałem oszukać się w tamte miesiące Kurwa nie sądzę żebym tam wracał Jak to przepije to uleczę kaca Trochę paradoks, bo patrząc po ranach Niezbyt się opłaca Ale trzeba (Ref 2x) Rzucam ten towar dla ludzi co chłoną to Znowu wybucham i płonę jak Mołotow Powiedz coś Bo nie lubię ciszy i jeszcze Nie lubię jak przechodzą dreszcze mnie Nie lubię jak coś nie konkretne jest I wcale mi się nie podoba ze tak mi to miesza łeb
Read the complete lyrics to "MOLOTOV" by Janczi in 2022. On Lyrks you can follow along with the full text, explore the artist's discography, and discover related songs. The track is often categorized under Battle Rap, Industrial Hip-Hop, Hardstyle.
"MOLOTOV" is performed by Janczi. in 2022 This page provides the full lyric text for fans who want to sing along, study the songwriting, or compare versions across releases. Lyrks organizes lyrics by artist and song slug so you can bookmark and share a stable URL.
Music lyrics help listeners connect with emotion, narrative, and rhythm in a track. Whether you are learning English, researching a favorite chorus, or preparing for karaoke, having accurate line breaks and section labels (verse, chorus, bridge) makes the experience easier. We link to the official artist profile on Lyrks where available, including biography snippets, top songs, and chart placements when we have that data.
If you enjoy "MOLOTOV", explore more songs by Janczi using the links below. Chart and trending pages on Lyrks highlight what listeners are searching for this week. For copyright or correction requests, see our DMCA and contact pages.
"MOLOTOV" is credited to Janczi. Songwriting credits may include additional writers listed on the release; check the credits section on this page for linked collaborators.
Album information for "MOLOTOV" is not available in our database yet. You can still read the full lyrics on this page.
Visit the Janczi artist page at /artist/janczi for biography, popular tracks, and links to more lyric pages.