Whiskey z colą, połączenie dla laików Coś jak Heatrow-Okęcie, loty dla kwitu A ja tu nadal na wietrze tak jak palmy w Cali Patrze na te cięte zwroty, jakbym kurwa widział Kalisz Prują się do mnie jak pończochy, u kurew w pracy Bo nie daję tego gówna na jebanej złotej tacy Jestem inny niz każdy nie rozkminisz charakteru Bo zastyga jak grób przy klejeniu nowych tekstów Nie możesz mieszac interesów z rapem, nawet Jak jakość wersów wykracza poza lokalne granie Dopóki dwójki na pętli nie rozjebią tych na szczęce To jest low end chlopaku, kazdy tu czeka na wiecej i ja Wierzę, że kiedyś sie opłaci na foni te flow Mam gonić narwany wciąż, wole wpadać w Nirwanę bo Sie staram nadto dać tu czas drogim zegarkom Zapaść w jakiekolwiek, zapamiętaj kto rządzi grą Tej próby czasu nie przeżyjesz z ujebanym g-shockiem A z trackiem co pozna więcej niż głupi pasek odtworzeń Wersami na ustach, podziwem na twarzy nie rozumiesz To jakim kurwa prawem masz mi wyznaczac kierunek Chuj mnie kstyki nie przeżyją wielu epok Jestem z miejsc gdzie zawsze recenzentem jest beton Czy sie przyjmie czy nie to, czuje perspektyw mase I wiem ze zmieni sie w końcu coś z nastepnym trackiem Sie nie tłumacze, nie wiem co to jest wstyd Pisze w kurwe i uwazam, to sa moje plodne dni Ziomki nadal glodne tych zwrotek dzis pójdziesz w pyl Jak wierzysz w reinkarnacje czas bys znalazl nowy byt Nowy bit na track chce miec kwit na wjazd do miejsc gdzie jeszcze nie było nas To nie wyscig a swoje miejsce mam nie dam tego jak szacunku szmatom Desperatów? paru by sie znalazlo Ale dzis patrze na nich tylko z wyrazna pogardą W środku flagi bez masztu, to ich jazda bez trzymanki To nie ja to grawitacja złamie ich karki Jestem ostatni schodze stad jak kapitan Ostatnio ruchy tylko po to zeby zwiekszyc kapital Dla mnie ciagla lipa to przypał wiec sie nie tykam Popularnego w tych rejonach sposobu zycia Wchodzę jak pajak zrzucam nic porozumienia Po rozum biegaj jak linijki na drobne rozmieniasz Nie minelo wiele czasu ja pare poziomów ponad tym Co pare miechów gralem temu tera jestem bardziej kumaty Tej zajawki nie wyrzekłby sie typ taki jak ja co dzien W dzien pisze wers puszcza w siec etos pracy mej 30 stopni w cieniu jeszcze troche oleju w ogień Wrzuce by z cienia wyjść, mam go za dużo w głowie
Read the complete lyrics to "Loty" by Last Major in 2015. On Lyrks you can follow along with the full text, explore the artist's discography, and discover related songs. The track is often categorized under Polska, Rap.
"Loty" is performed by Last Major. in 2015 This page provides the full lyric text for fans who want to sing along, study the songwriting, or compare versions across releases. Lyrks organizes lyrics by artist and song slug so you can bookmark and share a stable URL.
Music lyrics help listeners connect with emotion, narrative, and rhythm in a track. Whether you are learning English, researching a favorite chorus, or preparing for karaoke, having accurate line breaks and section labels (verse, chorus, bridge) makes the experience easier. We link to the official artist profile on Lyrks where available, including biography snippets, top songs, and chart placements when we have that data.
If you enjoy "Loty", explore more songs by Last Major using the links below. Chart and trending pages on Lyrks highlight what listeners are searching for this week. For copyright or correction requests, see our DMCA and contact pages.
"Loty" is credited to Last Major. Songwriting credits may include additional writers listed on the release; check the credits section on this page for linked collaborators.
Album information for "Loty" is not available in our database yet. You can still read the full lyrics on this page.
Visit the Last Major artist page at /artist/last-major for biography, popular tracks, and links to more lyric pages.