Lyrks
Lyrks
Lyrks
Cover Art

Jedno życie Lyrics by Dizkret, Praktik

IQ

2002

[Zwrotka 1: Stasiak]
Mógł mieć wszystko, lecz właśnie dziś to prysło
Wyszedł z domu z walizką, nie mówiąc nic szybko
Zostawił list Matce, który później znalazła w szafce
Zalały łzy twarz jej, czytała kilka razy uważnie
"Droga Mamo, przepraszam, ale tak być musiało
Za parę godzin zadzwonią, że znaleźli moje ciało
Ty wierzysz w niego, więc widocznie Bóg tak chciał
Że moje światło już nie świeci wśród świateł miasta
Chciałem zadbać o to, by wykorzystać to, co
Daliście mi; kłopotem było to, że byłem idiotą
Wpadłem w wir tych chwil, pieniądze były mym powietrzem
Oddychałem nim, zajęty losem swym w najlepsze
Na pierwsze miejsce zabawa, szkoła na drugi plan
Mówiła cała Warszawa o tym, że długi mam
Ze złymi ludźmi zadarłem, musiałem robić, co chciał ten
Którego znaleźli rankiem z poderżniętym gardłem
Nie miałem innego wyjścia, chyba już się domyślasz
Że to ja byłem tym tam, który zabił, by żyć jak
Każdy człowiek niewinny, rodzina i praca
To koniec mej życia linii, przepraszam..."
[Refren]
Jeśli masz start, masz w życiu coś ważnego, wiesz?
Jeśli nie, to masz czas – nie zmarnuj tego, ej
Jest jedno życie, wiele szans, biegniesz
Dziś mamy rap, lecz życie nie jest filmem z happy endem
[Zwrotka 2: Pezet]
Spędzał czas przykładnie z rodziną, zanim zaginął
Siedział twarzą w twarz ze świnią w Rio, starych bawiło to
Palił, chał wino, potem kasyno, poker
Rzucił hokej, ufał jej na wyrost, choć gubił flotę
Nocne kluby, hotel i balangi
Na wylot walił heroiną, mówił: "To katharsis!"; albinos
Łatwo było go więc rozpoznać
Złota blinda? Ćpunom mówił: "Wiesz, to tombak jest"
Lombard, wymiana złota na hajsy, fanty
Nokia, stereo, Sony, Hi-Fi, joł
Brązowa śmierć z jego białych źrenic
Do zoba, wiesz, mówił: "Spotkamy się na tamtej ziemi"
Mózg jak ozon dziurawy; gdzie nocą bawił
Nie wiedział nikt, po co zabił – trzy ofiary
Mafioso z Pragi, graficiarz
Przy nim aerozol, dragi i jakaś siksa
Jeansy baggy, cannabis; dla niego koniec, list zostawił
Na krawacie ojca zawisł na balkonie
[Refren]
Jeśli masz start, masz w życiu coś ważnego, wiesz?
Jeśli nie, to masz czas – nie zmarnuj tego, ej
Jest jedno życie, wiele szans, biegniesz
Dziś mamy rap, lecz życie nie jest filmem z happy endem
[Zwrotka 3: Dizkret]
Nie czuł się dobrze tu, miał dość i w zamian (Tak)
Pomyślał, że pojedzie do ciotki w Stanach
Od Polski z dala żyć chciał, zostać
I nie myślał o powrocie nawet, najpierw dostał wizę
Potem sprzedał wszystko, żeby mieć na start (Tak)
Dwa dni przed wylotem przestał spać
Nerwy puściły mu, całą noc w zdjęciach grzebał
Potem przespał cały długi lot zza ocean
Wylądował na JFK sam, z jedną torbą
Liczył na rodzinę, myślał, że mu pomogą
Dali mu spać przez tydzień i ani dnia dłużej
Mieli go za nic, był dla nich intruzem
Kiedyś był elegancki, chodził w marynarach
Teraz w brudnym T-shircie mył gary w barach
Kiedyś był kimś, w Polsce skończył studia nawet
Teraz w nędznej knajpie był popychadłem
Załamany, kontemplował życie przez noce
W dusznej, zapyziałej klicie bez okien
Nic się nie zmieniło po rocznym trudzie
To to samo obce miasto i obcy ludzie
W końcu poznał dziewczynę na imprezie dla Polonii
Przyjechała z Łodzi, miała pracę – sprzątała domy
Miał z kim pogadać, zaczęli się spotykać
Zaszła w ciążę, on każdej pracy się chwytał
I tak leciała historia miłosna
Stałą pracę dostał, mył okna w wieżowcach
Z najwyższych budynków patrzył na miasto
Miał co jeść i gdzie spać, łatwiej było zasnąć
Szło im jakoś, cieszyli się stałą pracą
Ale na kilka dni zanim skończyło się lato
Źle sypiać zaczął, i już tak się czuł nieraz
Wychodząc z domu, miał robotę w dwóch wieżach
Miał przyjść na obiad, ale nie wrócił
Ich sen skończył się, cały świat o tym mówił...
[Refren]
Jeśli masz start, masz w życiu coś ważnego, wiesz?
Jeśli nie, to masz czas – nie zmarnuj tego, ej
Jest jedno życie, wiele szans, biegniesz
Dziś mamy rap, lecz życie nie jest filmem z happy endem
Jeśli masz start, masz w życiu coś ważnego, wiesz?
Jeśli nie, to masz czas – nie zmarnuj tego, ej
Jest jedno życie, wiele szans, biegniesz
Dziś mamy rap, lecz życie nie jest filmem z happy endem

About “Jedno życie” by Dizkret

Read the complete lyrics to "Jedno życie" by Dizkret, Praktik from the album "IQ" in 2002. On Lyrks you can follow along with the full text, explore the artist's discography, and discover related songs. The track is often categorized under Polski Rap, Polska, Rap.

"Jedno życie" is performed by Dizkret, Praktik. from the album "IQ" in 2002 This page provides the full lyric text for fans who want to sing along, study the songwriting, or compare versions across releases. Lyrks organizes lyrics by artist and song slug so you can bookmark and share a stable URL. Music lyrics help listeners connect with emotion, narrative, and rhythm in a track. Whether you are learning English, researching a favorite chorus, or preparing for karaoke, having accurate line breaks and section labels (verse, chorus, bridge) makes the experience easier. We link to the official artist profile on Lyrks where available, including biography snippets, top songs, and chart placements when we have that data. If you enjoy "Jedno życie", explore more songs by Dizkret, Praktik using the links below. Chart and trending pages on Lyrks highlight what listeners are searching for this week. For copyright or correction requests, see our DMCA and contact pages.

View all songs and biography for Dizkret · Trending lyrics · Billboard Hot 100

Frequently asked questions

"Jedno życie" is credited to Dizkret, Praktik. Songwriting credits may include additional writers listed on the release; check the credits section on this page for linked collaborators.

"Jedno życie" appears on "IQ" in 2002.

Visit the Dizkret, Praktik artist page at /artist/dizkret for biography, popular tracks, and links to more lyric pages.