Lyrks
Lyrks
Lyrks
Cover Art

Ok, Powoli... Lyrics by Wojtek ‘Kidd’ Cichoń

Działa Zabrane

2012

[Zwrotka 1]
coś z nami musi być nie tak, bo jak inaczej wytłumaczyć fakt
że nie przyjęła się żadna z zupek Campbella
nawet ta z makaronem w kształcie gwiazdek
potworny ból głowy nawiedza moją czaszkę
jak ktoś zauważył złowieszczo, ciągle zwiększam tempo
i tępo też patrzę na wasze twarze, tętno skacze
ja inaczej wyrażać was nie potrafię, wybaczcie
i w tym momencie właśnie, przechodzę z pomieszczenia
do pomieszczenia, pod oknem na czworakach
by ci z naprzeciwka nie krępowali się skakać
krwawię jak otwarte żyły Ameryki Łacińskiej
(waaah!)
u mnie na ścianie wiszą obrazy mi nie znane
przy nich jem śniadanie i przy nich zasypiam
gdyby ściany umiały mówić - musiałbym je uciszać
ze straszną obawą że wszystko ujawnią, zdradzą
dlaczego śpię pod biurkiem
dlaczego rysuję sylwetki kobiet ołówkiem, bez talentu
dlaczego wychowałem się tu, a nie na przykład gdzieś
gdzie w życiu nie było mnie, gdzieś w Afryce
siedzę i piszę, a co
tego się wstydzę - wyjdźcie sobie na ulicę
i kupcie sobie życie
(powoli...)
[Zwrotka 2]
(okej, powoli...)
nie wszystkie z moich słów dają mi słowa że się dobrze złożą
rozwiną w nieskończoność idąc do niej boso
1000 gołych stóp, czyli 500 małych głów
a w nich kombinacje snów, które przypomniały mi
jak brzmi
dziecięcy śmiech
bo dzieciństwo musi się na nas odcisnąć
bo przeszłość, to tylko jedna literka wcześniej niż przyszłość
ta litera to nie T jak Teraz, ale Y
kiedy tańczę, robię to chaotycznie
tak aby każda z moich kończyn doceniła urok nocy
bo w dzień tego nie robię, tym bardziej nie w roboczy
spójrz mi w oczy, powiedz: "świetnie, że jesteś"
wiesz, ja też się cieszę, ale ubolewam nad tym
że nie jestem w stanie przytoczyć
chociaż jednej obiektywnej prawdy
kleję coś z pozsuwanych, porozsuwanych odczuć
muskając palcami plamy na słońcu
będącymi tak naprawdę błędami popełnianymi
przez ojców, ułożonymi w równy szereg, wiesz
ja też mam szereg spraw którymi się nie dzielę, w niedzielę
z byle przechodniami, z ? wersami
czasami nawet udaje mi się zatuszować całą prawdę
tworzę co nieuniknione, łapiąc gówno w locie
zniewieściałe litery bez ojców znalazły dom w końcu
przy moim boku
przetasowałem góry i nasrałem na słońce
palec do budki, kto był wyżej
pomysły spadające z mojej głowy przesypują się w klepsydrze
"kiedyś to wszystko będzie twoje" - na samą myśl się boję
pokój wchłaniam, ty to hałas, niech najbliżsi zginą na raz
kontratakuję przekaz (przekaz, przekaz, przekaz, przekaz)
(okej)
[Zwrotka 3]
(okej, powoli...)
moje pojęcie o poezji ogranicza się do kilku tysięcy podziemnych MC's
ery bitników
i kilku przypadkowych tomików, mniej przypadkowych typów
nie mam swojego manifestu, ale ten od braci Marx zawsze w ręku
i z nim obok, przepowiadam nową wojnę klasową
przeciwstawiam się faktom, które wyświechtane wyświetlane
na ekranie, mówią mi że nie znam się, że nie żyję dzisiaj
a jakie to uczucie? O to zapytaj się Hendrixa
natomiast jak mówią podręczniki
"wszyscy wielcy byli zawsze nieszczęśliwi"
czy coś mnie jeszcze dziwi? Zaskakuje artyzmem?
pisząc te wersy leczę swoją życiową bliznę
doktor mówił że się wyliżę
chociaż wolałbym żebyś to ty zrobiła za mnie
teraz najwyższy czas jest na jogging w parku
pozostawiam dla starców
chociaż nie, dzisiaj było za zimno na jogging
tak zimno, że moje myśli się skraplały w komiksowe dymki
z wyrazami, co zdradzają moje niecne zamiary
przemyślenia wirowały mi nad głową, pomyślałem że zasnę
i mój sen stanął koło mnie, tuż obok
"faktycznie było zimno"
ale jej nie wzrusza obraz mnie szwendającego się samotnie pod zimową
gołą nocą, natomiast mnie rusza obraz jej samej i nagiej
który śni mi się co noc
przytuleni w siebie, spleceni w uścisku, świecimy jak splot słoneczny
żaden z użytych przeze mnie wyrazów nie był konieczny
choć gdybym zamiast mówić grał na bębnach
wszyscy mielibyście pałeczki perkusyjne wbite w serca
rozumiesz? bo ja rozszyfrowuję swoje słowa
w czasie ich produkcji
masowej taśmowej manufaktury
której specjalnością są bzdury czteroznaczne
raz - dla mnie
dwa - dla niej
trzy - dla nich
a na cztery? wyłączam pamięć i zanik
nie chcę pamiętać że znacie się nawzajem
bo ja was nie znam!
biznesmeni, wierszokleci o śliskich rękach
namacalna egzystencja stanowi mą domenę
a waszą?
www.poeci.pl

About “Ok, Powoli...” by Wojtek ‘Kidd’ Cichoń

Read the complete lyrics to "Ok, Powoli..." by Wojtek ‘Kidd’ Cichoń from the album "Działa Zabrane" in 2012. On Lyrks you can follow along with the full text, explore the artist's discography, and discover related songs. The track is often categorized under Non-Music, Polska, History.

"Ok, Powoli..." is performed by Wojtek ‘Kidd’ Cichoń. from the album "Działa Zabrane" in 2012 This page provides the full lyric text for fans who want to sing along, study the songwriting, or compare versions across releases. Lyrks organizes lyrics by artist and song slug so you can bookmark and share a stable URL. Music lyrics help listeners connect with emotion, narrative, and rhythm in a track. Whether you are learning English, researching a favorite chorus, or preparing for karaoke, having accurate line breaks and section labels (verse, chorus, bridge) makes the experience easier. We link to the official artist profile on Lyrks where available, including biography snippets, top songs, and chart placements when we have that data. If you enjoy "Ok, Powoli...", explore more songs by Wojtek ‘Kidd’ Cichoń using the links below. Chart and trending pages on Lyrks highlight what listeners are searching for this week. For copyright or correction requests, see our DMCA and contact pages.

View all songs and biography for Wojtek ‘Kidd’ Cichoń · Trending lyrics · Billboard Hot 100

Frequently asked questions

"Ok, Powoli..." is credited to Wojtek ‘Kidd’ Cichoń. Songwriting credits may include additional writers listed on the release; check the credits section on this page for linked collaborators.

"Ok, Powoli..." appears on "Działa Zabrane" in 2012.

Visit the Wojtek ‘Kidd’ Cichoń artist page at /artist/wojtek-kidd-cichon for biography, popular tracks, and links to more lyric pages.